piątek, 21 sierpnia 2015

1. Zakład

Draco powolnym krokiem zmierzał w stronę pociągu do Hogwartu. Do odjazdu zostało jeszcze jakieś 10 minut, więc nie spieszył się zbytnio. Zaczął rozglądać się po stacji w poszukiwaniu przyjaciół. Usłyszał nagle dobrze znany mu, przyjazny, damski głos.
- Szukasz kogoś?
Odwrócił się szybko i lekko uśmiechnął.
- Owszem. Widziałaś może gdzieś niską, czarnowłosą Ślizgonkę? Nazywają ją Parkinson.
Pansy pokręciła z rezygnacją głową, lecz po chwili uśmiechnęła się serdecznie i przytuliła blondyna.
- Muszę przyznać, że bardzo się za tobą stęskniłam – powiedziała puszczając przyjaciela.
- Ja za tobą też – odparł Malfoy. – Widziałaś gdzieś Blaisa?
- O to stawia się Zabini, na każde twoje wezwanie panie.
Draco zamknął oczy i wziął głeboki oddech.
- ILE RAZY MAM CI DO CHOLERY POWTARZAĆ ŻEBYŚ NIE WYRASTAŁ NAGLE SPOD ZIEMII !!
- Przepraszam, stary, ale nie mogłem się powstrzymać – zachichotał ciemnoskóry Ślizgon – A poza tym to gratulacje. Wiedziałem, że to ty zostaniesz nowym Prefektem Naczelnym.
- Bardzo śmieszne, Blaise – sarknął Malfoy.
- No nie mów, że nie wiesz! – Tym razem odezwała się Parkinson.
- Niby czego?
- Że jesteś nowym Prefektem Naczelnym!
- Ale ja nim nie jestem, Pansy!
- Jesteś.
- Nie.
- Jesteś.
- Nie.
- Palant.
- Idiotka.
- Głupek.
- Debilka.
- Rozpuszczony bachor.
- Durna paniusi..
Nagle ktoś wpadł z impetem na blondyna przerywając tym samym jego kłótnie z Pansy. Ślizgon zachwiał się lekko, ale nie upadł. Gorzej było z drugą osobą. Odbiła się od niego i przewróciła.
- Uważaj jak chodzisz – warknął Malfoy.
- To ty na mnie wpadłeś idioto! – Krzyknęła nieznajoma otrzepując ubranie. Chłopak od razu ją rozpoznał. To była Granger. – A dla twojej informacji, Parkinson, to ja jestem teraz nową Prefekt Naczelną.
- Chyba w twojej głowi.. – Zaczęła Ślizgonka, ale ktoś brutalnie jej przerwał.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale pociąg za chwilę odjeżdża – odezwała się zza ich pleców McGonagall. Miała surowy wyraz twarzy, a jej usta zamieniły się w wąską krechę. – Na co się tak gapicie? Pociąg odjeżdża!
Ślizgoni wbegli do pierwszego lepszego wagonu i skierowawszy się w stronę przedziału dla Prefektów zaczęli narzekać na dyrektorkę.
- Nie rozumiem o co tyle hałasu. Pani profesor po prostu poinformowała nas, że ekspres już rusza i żebyśmy wsiedli. Powinniście grzecznie jej podziękować, a nie..
- Utkaj się, Granger! Mam gdzieś tą twoją bezsensowną paplaninę!
- Jeśli nie chcesz to po co jej słuchasz?
- Bo drzesz swój gardziel tak głośno, że nie da się tego nie słyszeć!
- Wcale się nie drę!
- A co robisz?!
- Mówię !!
- No chyba nie!
- No chyba tak!
- Skończyliście? – Spytał cicho Blaise. Natychmiast zaległa cisza. – Jesteśmy koło przedziału dla Prefektów. W każdej chwili może wyjść to stare, zgorzkniałe babsko i dać nam w pierwszy dzień szlaban.
- Jak śmiesz nazywać panią profesor st.. – Zaczęła Hermiona, ale ktoś zatkał jej usta przyjemnie zimną dłonią. Spojrzała w górę i zobaczyła Malfoya. Kiwnęła mu głową, że będzie już cicho i chłopak może ją puścić. W tym samym momencie Zabini otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Dzień dobry, pani dyrektor – powiedział rozglądając się po przedziale. Dużo się tu zmieniło. Nauczyciele mieli osobny wagon więc nikt nie przeszkadzał Prefektom w osobistych rozmowach. Oczywiście oprócz dyrektorki, ale ona również zawsze wychodziła gdy już powiedziała uczniom co mają robić.
- Witam, panie Zabini – odpowiedziała McGonagall i spojrzała na niego dziwnym wzrokiem. Czyżby słyszała jak się o niej wyraził? Nie, to nie możliwe. No chyba, że kupiła sobie Uszy Dalekiego Zasięgu ze sklepu Weasley’ów. Ale to też raczej nie wchodziło w grę. Więc o co jej chodziło? Popatrzył na nią jeszcze raz. Wyglądała całkiem normalnie. No może kilka zmarszczek jej przybyło. Boże, Blaise o czym ty w ogóle myślisz? Staczasz się. Zdecydowanie.
- Zebranie już się zaczęło? – Zapytał dość niepewnie.
- Tak, może pan zawołać kolegów.
Ciemnoskóry Ślizgon wyjrzał na korytarz i gestem zaprosił resztę do środka. Mruknęli coś w stylu ‚ Dzień dobry’ nie licząc oczywiście Granger, która dodatkowo dygnęła. Żenada. Weszli za dyrektorką do kolejnego pomieszczenia w którym znajdowała się reszta Prefektów i usiedli mając nadzieję, że monolog McGonagall nie zajmie im całej drogi.
- Cieszę się, że większość z was zdecydowała się kontynuować naukę – Zaczęła. – Nie będę was zanudzać, chciałam tylko przedstawić nowych Prefektów. Prefektem Gryffindoru zostanie pan Potter, jako iż pan Weasley nie wrócił kontynuować nauki. Przejdźmy do Prefektów Naczelnych. W tym roku razem z całym gronem pedagogicznym zdecydowaliśmy, że będzie dwoje Prefektów Naczelnych. Dlatego też, nie wysłałam nikomu odznaki. Nowym Prefektem Naczelnym zostaje Pan Malfoy oraz Panna Granger. Państwa miejsca zwykłych Prefektów zajmie Panna Parkinson i Panna Weasley. Zabini, nie ziewaj, już kończę. Lovegood, McMillan i reszta tam przy ścianie, idziecie patrolować wagony. Prefektów Naczelnych poproszę natomiast o zgłoszenie się do mojego gabinetu. Teraz, Malfoy. Proszę za mną.
I tak w przedziale został tylko Diabeł, Pansy, Harry i Weasleyówna. Zaległa trochę krępująca cisza.
- Pasują do siebie – powiedział nagle Blaise. Wszystkie głowy zwróciły się w jego stronę.
- Niby kto? – Zapytała Ginny.
- Draco i Granger.
- CO TAKIEGO ?! – Wrzasnęła Pansy. Takiej pary nigdy sobie nie wyobrażała. Ślizgon jednak ją zignorował i kontynuował swoje insynuacje.
- Ich trzeba ze sobą zeswatać. Smok bez problemu uwiedzie Granger, ale musi się najpierw w niej zakochać.
- Nie wiedziałem, że kiedykolwiek to powiem – zaczął dotychczas nie odzywający się Potter – ale zgadzam się z tobą, Zabini.
- Jak możesz, Harry! Gdyby Hermiona zechciała to w kilka tygodni miałaby Malfoya w garści! – Wybuchła Ruda. Wierzyła w przyjaciółkę i była pewna jej możliwości.
- Weasley ma rację. – Poparła Gryfonkę Pansy. Widocznie również miała dość tego, że jej przyjaciel codziennie zmienia laski w łóżku.
- Mogę się założyć, że Draco pierwszy sprawi by jadła mu z ręki. A poza tym faceci zawsze wygrywają zakłady, więc ta wasza Hermionka nie ma najmniejszych szans. – Powiedział Diabeł uśmiechając się w sposób typowo Ślizgoński.
- Tego już za wiele, Zabini! Twój Dracuś to zwykły tchórz, który bawi się dziewczynami! Wykorzystuje swój urok osobisty! Herm nigdy by na to nie poleciała! – Krzyknęła Ginny. Wiedziała, że robi głupotę wdając się w zakład ze Ślizgonem, ale była pewna wygranej przyjaciółki. A do tego Harry postanowił być po stronie Malfoya. No pięknie!
- Czyli co Wiewiórko? Wchodzimy w zakładzik czy może tchórzymy? – Zapytał kpiąco Blaise. Wiadomość, że Potter go popiera dodała mu odwagi. Co z tego, że Hermiona była bardzo ładna? Napewno ona pierwsza się ugnie. On nic nie miał do jej mugolskiego pochodzenia, wręcz odwrotnie, podziwiał ją za umiejętności magiczne, ale gorzej było z Draconem. Chyba nadal miał jakieś uprzedzenia, choć już dużo mniejsze niż kiedyś.
- Oczywiście, że wchodzimy! Jeszcze zobaczysz, że to my wygramy zakład! – Ruda Gryfonka uścisnęła dłoń Ślizgona. Pansy zaczynała lubić tą dziewczynę. Była pewna, że dobrze zrobiła wchodząc w ten zakład. Przynajmniej Blaise nie będzie się tak wymądrzał.
Nagle usłyszeli jakieś krzyki na korytarzu. Prefekci Naczelni wracali od McGonagall. Uczniowie szybko usiedli na swoich miejscach, udając, że nic się nie stało. To dopiero pierwszy dzień szkoły, a oni już coś przeskrobali..
==========
No i jest pierwszy rozdział. :-P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz