wtorek, 25 sierpnia 2015

2. Wszystko jest nie tak

Miała ochotę trzasnąć drzwiami. Szanowała McGonagall, ale to, że dyrektorka przydzieliła ją do jednego dormitorium z Malfoy’em to było już trochę za dużo.
- I co się szczerzysz, idioto?! – Wrzasnęła na idącego obok niej Ślizgona. Blondyn uśmiechnął się jeszcze bardziej.
- Nie złość się, Granger, złość piękności szkodzi, a ty nie masz jej zbyt dużo, więc musisz oszczędzać. – Odparł chłopak. Hermiona prychnęła pogardliwie.
- Powiedziała fretka.
Draco momentalnie przystanął. Nienawidził gdy ktoś mu o tym przypominał.
- Co powiedziałaś?! – Zapytał ostro spoglądając na Gryfonkę. Teraz to on był wściekły, a ona rozbawiona.
- Ależ Dracusiu! Jesteś taką słodką fretką.. twoja puszysta biała sierść.. a w ogóle to jak było w gaciach Goyla? – Mina Ślizgona była bezcenna. Hermiona uwielbiała się z nim droczyć i go denerwować. Nie przepuści takiej okazji. – Chciałbyś do nich wrócić? Do pięknych różowych majcioszek Gregory’ego?
Malfoy zacisnął mocno pięści i wziął głęboki wdech. Nie da się jej sprowokować. Nie teraz.
- Czyżbym powiedziała coś złego? Aż tak polubiłeś te widoki? Jesteś cały czerwony na twarzy! Czy ja o czymś nie wiem..?
Tego było już za wiele. Ślizgon wybuchł.
- OGARNIJ SIĘ NIEWYŻYTA KOBIETO!!!
Gryfonka zachichotała, a Draco zaczął obmyślać plan zemsty.
- Jak tam z Ronusiem? – Spytał niby od niechcenia. Uśmiech zszedł z twarzy Hermiony.
- Nic ci do tego, Malfoy. – Wycedziła.
- Jak się zabezpieczyliście, bo chyba nie usunęłaś ciąży?
Sens tych słów chwilę później dotarł do Hermiony. Popatrzyła na niego z oburzeniem, ale zarumieniła się uroczo.
- Jak ś-śmiesz! Ja jestem dziewicą..! – krzyknęła odwracając głowę. Nie chciała żeby Malfoy zobaczył jej rumieńce.
- Nie kłam Granger. To nie możliwe, że w wieku 18 lat jeszcze tego nie robiłaś. Ja swój pierwszy raz odbyłem na początku trzeciego roku. – Ślizgon dumnie wypiął pierś. – Ale wiesz, ja jestem już doświadczony, więc jeśli chciałabyś zobaczyć jak to jest to..
- Zamknij się. – Przerwała mu szybko Hermiona, oburzona wizją dalszej propozycji chłopaka. Ruszyła przed siebie, zostawiając chłopaka w tyle.
- No przecież żartowałem, kotku. – Draco dogonił ją szybko i bez zbędnego gadania przygwoździł do ściany. Nie doceniał jednak możliwości  Gryfonki, która błyskawicznie wyjęła różdżkę i jednym zaklęciem odepchnęła go od siebie na tyle mocno, że wylądował na ziemi. Usiadł obolały łapiąc się za głowę, a Hermiona nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. To był błąd. Blondyn złapał ją za kostkę i runęła jak długa. Na szczęście (lub na nieszczęście) wylądowała na nim. Byli tak blisko siebie, że prawie stykali się nosami.
- Yy.. to ja może nie będę przeszkadzać.. – Usłyszeli niepewny głos. Odskoczyli od siebie jak oparzeni i wstali otrzepując szkolne szaty.  Ich wzrok od razu padł na niewiarygodnie wysokiego i chudego ucznia. Plakietka na jego szacie wskazywała na to, że jest Prefektem Slytherinu
- To nie tak jak myślisz! Ja z nim nic nie robiłam..! -Zaczęła Gryfonka. Chłopak uśmiechnął się lekko.
- Spokojnie, kobieto, nie panikuj. Przecież nikomu nie powiem. A tak w ogóle to jestem Theodore Nott. – Powiedział Ślizgon.
- H-Hermiona.. Hermiona Granger.. – Szepnęła z przerażeniem dziewczyna co wywołało szerszy uśmiech na twarzy Theodora.
- Nie bój się, przecież nic ci nie zrobię. – Zaśmiał się.
- Przepraszam, po prostu..
Ich niezwykle interesującą rozmowę przerwało znaczące chrząknięcie. Spojrzeli w kierunku Malfoya. Właściwie to oboje na chwilę zapomnieli o jego istnieniu.
- Cześć Draco! Nie zauważyłem cię wcześniej.. – Mruknął brunet.
- A niby na czym według ciebie leżała Granger? – Zapytał z ironią.
- Myślałem, że to jakaś wielka, gruba poduszka..
- Sugerujesz, że jestem otyły?!
- No niby nie, ale muszę przyznać, że powoli obrastasz tłuszczykiem..
- Ja?! Ja jestem idealny pod każdym względem!
- Niestety przyjacielu muszę cię zmartwić..
- Nott, nawet mnie nie prowokuj!
- No dobra.. Ale nie bocz się, przecież wiesz, że żartowałem.
- Twoje żarty powoli mnie wykańczają..
- Oj przestań. Jesteś taki niziutki…
- Chłopie ja mam ponad 180 cm wzrostu! Ty to uważasz za mało?!
- No wiesz.. sięgasz mi niewiele ponad ramię..
- Mam was dosyć!
- Hej Draco poczekaj!
- No i wtedy wbiegł wściekły do przedziału dla Prefektów i dalej już wiesz. – Dokończyła Hermiona.
- Serio ten Nott jest taki wysoki? – Zapytała Ginny, lecz zamiast odpowiedzi przyjaciółki usłyszała głos dyrektorki.
- Proszę o ciszę! – Krzyknęła czarownica, a w Wielkiej Sali zaległa cisza. – Sądzę, że wszyscy już zjedli kolację. Jutro macie normalne zajęcia, więc czas do łóżek. Szczególnie wy pierwszoroczniacy. Prefekci poszczególnych domów odprowadzą młodszych uczniów do ich dormitoriów i wrócą tutaj. Tylko szybko, w miarę możliwości.
Uczniowie Gryffindoru z lekkim ociąganiem wstali z ław i ruszyli za Hermioną. Dziewczyna poprowadziła ich do Pokoju Wspólnego, jeszcze raz powtórzyła hasło jakby ktoś zapomniał i razem z Ginny i Harrym wróciła do Wielkiej Sali. Tuż za nimi wpadli zdyszani Krukoni.
- Brawo!  Zaskakująco szybkie tempo. Proszę za mną. – Mruknęła McGonagall wychodząc z Sali. – Jak pewnie już wiecie, Wy, prefekci, macie osobne dormitoria z wieloma udogodnieniami. Mieszczą się one na trzecim piętrze. W prawym skrzydle będzie Hufflepuff i Ravenclaw, a w lewym Slytherin oraz Gryffindor. Wyjątkiem będzie panna Lovegood. Zamieszka pani w dormitorium z panną Weasley i panną Parkinson. Już jesteśmy. – Dyrektorka wskazała na sporych rozmiarów obraz przedstawiający borsuka i krążącego nad jego głową orła. – Krukoni i Puchoni proszę do środka. Ufam w waszą inteligencję i mam nadzieję, że nie będzie żadnych kłótni o to kto z kim zamieszka. Hasło możecie wymyśleć sobie sami. Gryfoni, Ślizgoni i Lovegood  za mną. O to wasze nowe dormitorium, a raczej wejście do niego.
Hermiona zachłysnęła się z wrażenia. Wejście do dormitorium Puchonów i Krukonów było bardzo ładne, ale było zdecydowanie mniej efektowne od tego. Po lewej stronie wejścia był posąg ogromnego węża, trochę podobnego do węża Voldemorta, Nagini. Zaś po prawej stronie mieścił się posąg wielkiego lwa. Nad posągami znajdowały się dwie pochodnie, co dopełniało trochę mroczny, ale zachwycający klimat. Gryfonka podeszła bliżej i wtedy stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Posągi nabrały kolorów i ruszyły w stronę dziewczyny. Lew stanął na tylnych łapach i zaryczał ukazując ostre jak brzytwa kły, a wąż zasyczał tak nie przyjemnie, że Luna zatkała sobie uszy. McGonagall uniosła dłoń i nagle wszystko ustało.
- O cholera, co to było?! – krzyknął Draco. Dyrektorka popatrzyła na niego z politowaniem.
- Przyzwyczai się pan, panie Malfoy.
- No chyba nie! Jeszcze chwila, a te stworzenia rozszarpałyby nas na kawałeczki!
- Przesadzasz Malfoy. Za kilka dni posągi się do was przyzwyczają. Prawda Mruczusiu? – McGonagall podeszła do wielkiego kota i podrapała go po nosie. Lew zamruczał ‚słodko’ co wywołało drgania podłoża. – Zapraszam do środka.
Pokój Wspólny utrzymany był w zielono-czerwonych barwach. Nie było w nim nic specjalnego oprócz tego, że miał barek, małą biblioteczkę i oczywiście był większy od tego w wieży Gryffindoru. Kilka foteli, dywan, stolik. Nic szczególnego. Dyrektorka podeszła do ładnych, drewnianych drzwi po lewej stronie kominka.
- Parkinson, Weasley i Lovegood rozgośćcie się, proszę. Oto wasz nowy pokój. – Mruknęła. – A ty gdzie się wybierasz, Zabini? Dormitorium dziewcząt to nie jest atrakcja turystyczna!  Zbok jak nic..
Uczniowie zaśmiali się cicho z ostatniego zdania McGonagall. Ona sama była pewna, że Prefekci niczego nie usłyszeli.
- Tam ulokuje się Potter, Nott i Zabini. – Dyrektorka wskazała na równie ładne drzwi obok dormitorium dziewczyn. – Będziecie dzielić łazienkę z dziewczynami.
Gdy tylko starsza czarownica odwróciła się, Zabini poruszył sugestywnie brwiami spoglądając na najmłodszą latorośl Weasleyów. Ginny pokręciła z politowaniem głową, po czym pokazała Ślizgonowi środkowy palec i odwróciła się bezceremonialnie. Pansy posłała w stronę kolegi współczujące spojrzenie. Wiedziała, że ruda Gryfonka już od dawna mu się podobała, ale chłopak nie miał odwagi do niej zarwać, kiedy chodziła z Potterem.
- A to jak mam rozumieć to dormitorium Prefektów Naczelnych? – Zapytała Hermiona wskazując na ostatnie drzwi naprzeciwko wejść do pokoi normalnych Prefektów.
- Tak panno Granger. Powiem tylko, że w środku czeka Was pewna niespodzianka. To by było na tyle. Dobranoc. – Dyrektorka szybko wyszła z pomieszczenia podrapawszy wcześniej Mruczusia.
W Pokoju Wspólnym nastała krępująca cisza.
- Proponuję, aby wszyscy zapoznali się ze swoimi nowymi dormitoriami, a później przyszli do pokoju Prefektów Naczelnych. Jeśli mamy mieszkać razem przez najbliższy rok szkolny, może wartałoby trochę lepiej się poznać? – Zaproponowała Hermiona przerywając ciszę, na co reszta Prefektów bez słowa weszła do swoich pokoi.
Gryfonka przetarła twarz rękoma, po czym również udała się do nowego dormitorium. Nie widziała jednak nigdzie Malfoya.
*****
Nie miał zamiaru słuchać monologu McGonagall. Gdy tylko weszli do Pokoju Wspólnego nie zauważony przez nikogo przekradł się za plecami dyrektorki i wślizgnął się do jakiegoś pomieszczenia. Tak jak myślał było to dormitorium Prefektów Naczelnych. Na wprost wejścia wesoło trzeszczał kominek. Obok kominka stały dwa miękkie fotele: zielony i czerwony. Nie trudno było się domyśleć, który był który. Podłoga była wykonana z ciemnych paneli. Na środku pokoju leżał dość duży, mięciutki dywanik z długimi włóknami. Jedna połowa była zielona, a druga czerwona.
- I to ma być integracja.. – Mruknął pod nosem blondyn.
Po prawej stronie kominka stały drzwi z ciemnego drewna co dobrze współgrało z resztą pomieszczenia. Na środku umieszczony został mały herb Gryffindoru. Po lewej stronie były takie same drzwi tylko z herbem Slytherinu. Nie trzeba było się zbytnio wysilić, aby domyśleć się, że to sypialnie. Po stronie sypialni Granger stały kolejne, tym razem białe drzwi. Ślizgon postanowił, że później obejrzy łazienkę. Jego uwagę przykuły natomiast drugie drzwi po zielonej stronie pokoju. Podszedł do nich i stał tam kilka sekund tocząc bitwę z samym sobą. W końcu nacisnął klamkę. Widok jaki zastał w środku zaparł mu dech w piersi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz