- Ron, mogę prosić Cię na słówko? – zapytała Hermiona odkładając drinka na stół.
-Jasne, właściwie to też chciałem z tobą porozmawiać. – Odpowiedział Rudy wstając od stołu.
Para usiadła na sofie w kącie pokoju aby nikt ich nie usłyszał.
- Mów pierwsza/y – powiedzieli jednoczeście wybuchając śmiechem. Po chwili jednak Hermiona się opanowała.
- Chodzi o nas.. – zaczęła niepewnie. Nie wiedziała jak jej chłopak zareaguje na wiadomość, że ona już nie chce z nim być.
- Tak Hermiono, ja też myślę, że trzeba to zakończyć. – Wszedł jej w słowo Rudy. Gryfonka z wrażenia aż się wyprostowała.
- No nie patrz tak na mnie! Oboje nie czujemy się przecież szczęśliwi w tym związku. Moim zdaniem lepiej będzie jak znowu zostaniemy przyjaciółmi. Wiem, że nie byłem dobrym chłopakiem. Przepraszam. – Mruknął Ron.
- Nie myślałam, że kiedykolwiek usłyszę to z Twoich ust – Powiedziała po chwili Hermiona przytulając chłopaka.
- Hermi chodź tu! – usłyszeli nagle krzyk Pottera z kuchni – Szybko!
Dziewczyna błyskawicznie wstała i pobiegła do sąsiedniego pokoju. Ron chwycił jakieś ciastko ze stołu i ruszył w ślad za przyjaciółką.
- Malfoy’owi grozi dożywocie w Azkabanie. – Powiedział Harry wyprzedzając pytanie Hermiony. Kasztanowłosa bez słowa wyrwała przyjacielowi Proroka Codziennego i już na pierwszej stronie zobaczyła zdjęcie Draco ciągniętego przez dementory.
- Czo est? – spytał wchodzący do kuchni Ron gryząc jednocześnie ciastko.
- Malfoy’owi grozi dożywocie w Azkabanie. – Powtórzył Złoty Chłoptaś [xd]
- Dowe mu faf. – Stwierdził Rudy wciskając resztę ciasta do buzi.
- RON! TO WCALE NIE JEST DOBRZE! – krzyknęła Gryfonka łapiąc Harrego za rękę.
- Co ty.. – zaczął Chłopiec-Który-Przeżył.
- No chyba go tak nie zostawimy! – przerwałą mu Hermiona.
- Malfoya?
- Nie kurde moją babcię!
Ron wypluł całe ciasto na podłogę wybuchając śmiechem.
- Harry szybciej! Rozprawa w Wizengamocie w sprawie Malfoya zaczyna się za 15 minut!
- Idę!
*****
- Ja to mogę wszystko wyjaśnić.. – zaczął blondyn, lecz natychmiast mu przerwano.
- Czyli oskażony przyznaje się do winy. Kto jest za dożywotnim umieszczeniem pana Malfoya w Azkabanie?
Cała sala uniosła ręce w górę.
- Kto jest przeciw?
- Ja – rozległ się stanowczy głos z kąta sali. – Nie sądzę aby umieszczenie Malfoya w Azkabanie choćby na jeden dzień było konieczne.
Harry pewnym krokiem wyszedł z cienia i stanął na środku sali. Zadarł głowę do góry spoglądając na oniemiałych sędziów. Uśmiechnął się lekko.
- Malfoy został zmuszony do Śmierciożerstwa kiedy był jeszcze dzieckiem. Nie mógł postawić się ojcu. Wpuścił Śmierciożerców do zamku bo Voldemort zagroził, że zabije jego i jego rodzinę. Co ty byś zrobił na jego miejscu, Korneliuszu? Z pewnością postąpił byś tak samo. Malfoy nigdy nie próbował mnie zabić. Zaklęcie Szatańskiej Pożogi w Pokoju Życzeń rzucił Crabbe. A, i byłbym zapomniał. Dumbledora zabił Snape. Widziałem to na własne oczy i nie sądzę by ktokolwiek próbował to podważyć. Tak więc proponuję Korneliuszu, abyś zrobił głosowanie jeszcze raz – Potter wiedział, że nie postępuje dobrze udając adwokata Malfoya, ale dla Hermiony zrobiłby prawie wszystko. Bardzo ją kochał. Oczywiście jak siostrę.
- K-kto je-est zz-a ? – Zapytał Knot łamliwym głosem. Harry miał nad nim ogromną przewagę.
Tym razem żadna ręka się nie podniosła.
- A k-kto prze-eciw?
Powoli ręka po ręce cały Wizengamot uniósł dłonie do góry. Były Minister Magii przełknął głośno ślinę i też uniósł lekko rękę.
- Ogłaszam zatem, że pan Dracon Malfoy zostaje uniewinniony z zarzucanych mu czynów. Dziękuję, może pan wracać do domu.
Blondyn nie za bardzo rozumiejąc co się właśnie stało, siedział jak debil na środku sali i patrzył jak metalowe łańcuchy puszczają jego sine nadgarstki. Dopiero teraz zaczęło do niego docierać, że Gryfon uratował mu życie. I to już drugi raz.
- Czyli, że … jestem wolny? – Zapytał z niedowierzaniem.
- Na to wygląda panie Malfoy. Może pan wracać do domu – powtórzył Knot wstając ze swojego miejsca. Draco również wstał i popędził za wychodzącym z sali Harrym. Trochę zajęło mu czasu zanim dogonił bruneta. Musiał przyznać, że ten kurdupel miał niezła kondycję.
- Potter stój! Stój do cholery!!
Gryfon przystanął rozglądając się za wrzaskami skierowanymi do jego skromnej osoby. W tym czasie Ślizgon lekko zadyszany dobiegł do niego.
- Co jest? – Spytał Harry.
- Jak to co jest? Chłopie uratowałeś mi życie! – krzyknął blondyn.
- Nie prawda. To Hermiona kazała mi ci pomóc. Ja tylko ukazałem moje niezwykłe zdolności adwokackie – Mruknął skromnie Harry.
- Zaraz.. Granger kazała ci mi pomóc? TA GRANGER?!
- A mówią, że jesteś inteligentny .. – Sarknał Potter – Tak, Malfoy, ta Granger. I prosiłbym żebyś był w tym roku w Hogwarcie dla niej choć trochę milszy. Wiem, że ona tego nie okazuje, ale bardzo bolą ją twoje wyzwiska. Do zobaczenia, Malfoy.
Gryfon oddalił się szybko zostawiając blondyna samego z natłokiem myśli. Czy to możliwe, że Granger.. czuła do niego coś więcej niż tylko nienawiść?
==========
Oto i jest mój pierwszy wpis.. Wiem, że nie najlepszy, ale zrozumcie, to mój pierwszy blog :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz